Kreatywność i motywacja w edukacji
Czy w szkole jest miejsce na kreatywność? W jaki sposób zaktywizować uczniów? Jak sprawić, by czuli się komfortowo podczas zajęć? Czy nauczyciel potrafi jeszcze motywować, a jeśli tak, to w jaki sposób powinien to robić? Na te i wiele innych pytań szukałem odpowiedzi w Budapeszcie w dniach 17.02.2025 – 22.02.2025, uczestnicząc w kursie w ramach programu Erasmus+ o numerze 2024-1-PL01-KA121-SCH-000225569, a tytuł kursu to „Happy Schools: Positive Education for Well-Being and Life-Skills Development”.
I owszem, choć jego nazwa wyraźnie wskazywała, na co zwrócić uwagę w pracy nauczyciela, to osiągnięcie tych celów wcale nie jest takie proste. Okazało się jednak, że nie jest to jedynie problem polskich szkół – w trakcie kursu przekonałem się, że nauczyciele z innych krajów Europy mierzą się z podobnymi wyzwaniami. Dlatego możliwość wymiany doświadczeń była jednym z kluczowych elementów tego wyjazdu.
Grupa uczestników była zróżnicowana, co sprzyjało wymianie różnych perspektyw, opinii i spojrzeń na edukację w Europie. Piętnastu uczestników reprezentowało siedem państw: Polskę, Niemcy, Chorwację, Rumunię, Grecję, Hiszpanię oraz Maltę. Wśród nas byli zarówno nauczyciele rozpoczynający swoją zawodową drogę, jak i ci, którzy zbliżali się do emerytury, nauczający przedmiotów ścisłych i humanistycznych, a także osoby pełniące funkcje dyrektorów. Codziennie przez około cztery godziny wspólnie szukaliśmy „złotego środka” – rozwiązań, które pozwolą podnieść jakość naszych zajęć oraz poprawić funkcjonowanie szkoły w szerszej perspektywie. Staraliśmy się znaleźć narzędzia, które zwiększą motywację uczniów, ale jednocześnie realnie wpłyną na dobrostan zarówno ich, jak i nauczycieli. Każda sesja była również okazją do zaprezentowania swojej szkoły i regionu oraz do zadawania pytań o system edukacji w poszczególnych krajach.
Choć część oficjalna kończyła się we wczesnych godzinach popołudniowych, nasze spotkania trwały dalej – w luźniejszej atmosferze, podczas wspólnego zwiedzania Budapesztu i kosztowania lokalnej kuchni. Brak ściśle zaplanowanego popołudniowego programu dawał większą swobodę, sprzyjał lepszemu poznawaniu się, wymianie doświadczeń, a także ułatwiał nawiązywanie kontaktów, które mogą zaowocować przyszłą współpracą.
Kurs, jak to zwykle bywa, minął bardzo szybko. Pozwolił przypomnieć sobie to, o czym czasem zapominamy w codziennej pracy, przywołał już znane treści, dał przestrzeń do refleksji i możliwość nawiązania współpracy z innymi szkołami. Teraz pozostaje czekać na realizację pomysłów i – mimo wszystko – z optymizmem patrzeć w przyszłość edukacji.
I owszem, choć jego nazwa wyraźnie wskazywała, na co zwrócić uwagę w pracy nauczyciela, to osiągnięcie tych celów wcale nie jest takie proste. Okazało się jednak, że nie jest to jedynie problem polskich szkół – w trakcie kursu przekonałem się, że nauczyciele z innych krajów Europy mierzą się z podobnymi wyzwaniami. Dlatego możliwość wymiany doświadczeń była jednym z kluczowych elementów tego wyjazdu.
Grupa uczestników była zróżnicowana, co sprzyjało wymianie różnych perspektyw, opinii i spojrzeń na edukację w Europie. Piętnastu uczestników reprezentowało siedem państw: Polskę, Niemcy, Chorwację, Rumunię, Grecję, Hiszpanię oraz Maltę. Wśród nas byli zarówno nauczyciele rozpoczynający swoją zawodową drogę, jak i ci, którzy zbliżali się do emerytury, nauczający przedmiotów ścisłych i humanistycznych, a także osoby pełniące funkcje dyrektorów. Codziennie przez około cztery godziny wspólnie szukaliśmy „złotego środka” – rozwiązań, które pozwolą podnieść jakość naszych zajęć oraz poprawić funkcjonowanie szkoły w szerszej perspektywie. Staraliśmy się znaleźć narzędzia, które zwiększą motywację uczniów, ale jednocześnie realnie wpłyną na dobrostan zarówno ich, jak i nauczycieli. Każda sesja była również okazją do zaprezentowania swojej szkoły i regionu oraz do zadawania pytań o system edukacji w poszczególnych krajach.
Choć część oficjalna kończyła się we wczesnych godzinach popołudniowych, nasze spotkania trwały dalej – w luźniejszej atmosferze, podczas wspólnego zwiedzania Budapesztu i kosztowania lokalnej kuchni. Brak ściśle zaplanowanego popołudniowego programu dawał większą swobodę, sprzyjał lepszemu poznawaniu się, wymianie doświadczeń, a także ułatwiał nawiązywanie kontaktów, które mogą zaowocować przyszłą współpracą.
Kurs, jak to zwykle bywa, minął bardzo szybko. Pozwolił przypomnieć sobie to, o czym czasem zapominamy w codziennej pracy, przywołał już znane treści, dał przestrzeń do refleksji i możliwość nawiązania współpracy z innymi szkołami. Teraz pozostaje czekać na realizację pomysłów i – mimo wszystko – z optymizmem patrzeć w przyszłość edukacji.